Płatne parkingi tylko dla bogatych. Powietrze dla wszystkich

0
218
pennuja via Foter.com / CC BY"/>

Na walce ze smogiem, tym razem ucierpią kierowcy. Zostawienie auta w centrum na godzinę będzie kosztowało nawet 75 proc. więcej niż obecne 3 złote. W takim przypadku cały dzień postoju może wynieść nawet do 50 zł. Sytuacja całkowicie będzie zależała od polityki samorządów lokalnych – dostaną swobodę w kształtowaniu cen parkingowych.

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” rząd uważa ten problem za jeden z ważniejszych w kwestii zanieczyszczenia powietrza w centrach miast. Dla przykładu, samochody w Warszawie emitują ponad 60 proc. pyłów zawieszonych. Jednocześnie z takim pomysłem zgadzają się eksperci – Dzisiaj stawki są tak niskie, że strefy parkingowe straciły swój sens, bo ludzie przyjeżdżają do pracy i zostawiają samochód na cały dzień, a miejsca te powinny być wykorzystywane na chwilę, na przykład do załatwienia sprawy w urzędzie. Rotacja miejsc spadła, osób kontrolujących jest za mało, więc nic dziwnego, że problem braku miejsc do parkowania stał się bardzo dotkliwy – mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Mimo że rząd chce w jak najkrótszym terminie wprowadzić podniesienie pułapu stawki za parkowanie, większość samorządów lokalnych uważa, że tego typu działania to zbyt mało, by skutecznie zachęcić kierowców do wjeżdżania do centrum transportem komunikacji miejskiej. W „Dzienniku Gazeta Prawna” pojawiła się informacja, że na tak drastyczne podwyżki nie zgodził się m. in. Lublin. – Nie apelowaliśmy do rządu w kwestii podniesienia czy też uwolnienia możliwości decydowania o maksymalnych stawkach w strefie płatnego parkowania. W przeciwieństwie do miast, w których już od dawna stawka za pierwszą godzinę parkowania obowiązuje na maksymalnym poziomie, w Lublinie wyznaczone ustawą maksymalne 3 zł za pierwszą godzinę parkowania wprowadzimy dopiero od lipca (dziś jest 2 zł – red.), i to tylko w strefie centralnej – podkreśla Karol Kieliszek z kancelarii prezydenta Lublina.

Photo credit: Dean Hochman via Foter.com / CC BY

Przypomnijmy, że tego typu regulacje swego czasu zostały wprowadzone w Berlinie. Tam już od stycznia 2008 roku obowiązuje Strefa Ograniczonej Emisji Komunikacyjnej. Wyniki są bardzo pozytywne – po roku od rozpoczęcia programu zanieczyszczenie powietrza pyłem zawieszonym pochodzącym ze spalin zmniejszyło się o 1/4, a po kolejnych trzech latach spadło o połowę. Patrząc na wynik sąsiadów pomysł rządu popiera Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego – Planowane zmiany doprowadzą do zmniejszenia ruchu samochodowego w śródmieściach miast i poprawią jakość powietrza – mówi. – Liczymy, że rząd zajmie się teraz kolejnymi regulacjami zmniejszającymi ruch samochodowy w miastach, takimi jak projekt wprowadzenia Stref Ograniczonej Emisji Komunikacyjnej, które wypadły z ostatniego projektu nowelizacji ustawy Prawo ochrona środowiska – dodaje.

Przed chwilą także przepisy wykluczające niektóre typy aut z ruchu w centrach miast wprowadziła również Praga. Od 1 stycznia 2017 roku do miasta wjeżdżać będą mogły wyłącznie samochody z silnikiem benzynowym, spełniające normę Euro 1, a także silnikiem diesla spełniające normę Euro 3.

Obecnie samorządy polskich miast mają dość małe kompetencje w zakresie ograniczania ruchu samochodowego. Jeśli zmiany wejdą w życie, będą mogły wprowadzać opłaty związane z zatorami komunikacyjnymi (opłaty za wjazd do centrum miast, tak jak ma to miejsce w Londynie czy Sztokholmie). Wszystko wskazuje na to, że kolejne podejście do walki z zanieczyszczonym powietrzem pozwoli samorządom na regulowanie ruchu samochodowego podczas występowania wysokich stężeń zanieczyszczenia powietrza (np. dopuszczenie do ruchu tablic parzystych lub nieparzystych), jak to jest w przypadku Paryżu.

rekrutacja

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ