Sposób na tańszą energię solarną ukryty w… skałach.

0
441
Jack C. Haskell via Foter.com / CC BY-NC-ND

O perowskitach i ich możliwym wpływie na produkcję ogniw słonecznych było już głośno. Ale czym one są, skąd się biorą, jak jeszcze można je wykorzystać?  

Minerały o charakterystycznej strukturze ułożenia atomów, o wiele skuteczniej pochłaniają  światło, dzięki czemu najprawdopodobniej zastąpią wkrótce w produkcji ogniw słonecznych krzem. Perowskity, nie są jednak nowym odkryciem, znane są już od ponad 100 lat! Skąd, więc nagłe zainteresowanie nimi? Wszystko za sprawą polskiej firmy SAULE, której założycielka – Olga Malinkiewicz, przedstawiła pomysł na tanie i proste wykorzystanie ich w przemyśle, a także w życiu codziennym.

Dzięki obecności minerałów w przyrodzie, m. in. w skałach i magmie oraz możliwości ich stworzenia w warunkach laboratoryjnych, dostęp do nich jest niemal nieograniczony. Do tego, część z perowskitów jest możliwa do rozpuszczenia – i na tej właściwości skupiają się polscy naukowcy, gdyż dzięki niej sporządzić można z nich tusze do drukarek przemysłowych, co zdecydowanie obniży koszty produkcji paneli słonecznych. Zamiast produkować je, wystarczy, że zostaną wydrukowane i umieszczone na wybranej powierzchni.

Słysząc o panelach i energii słonecznej pierwszym skojarzeniem są wielkie instalacje, przede wszystkim na dachach budynków. Dzięki pierwszemu praktycznemu produktowi zaprezentowanemu przez polską firmę, trzeba będzie zmienić swoje skojarzenia, bo taki panel będzie można trzymać w kieszeni. Młoda badaczka zaprezentowała nową ładowarkę, a dokładnie rozwiązanie, które sprawi, że ładowarka nie będzie nam już w ogóle potrzebna. Niezwykle cienka folia pokryta perowskitami, umieszczona na „nieużywanej” stronie telefonu, umożliwi nam napełnianie baterii za pomocą biurowej lampki. Nie będziemy też musieli czekać na słoneczne dni, żeby korzystać z tego udogodnienia.

Piotr Krych prezes zarządu SAULE zapewnia, że jest to pierwszy etap, a na każdym kolejnym będą trwały prace nad coraz większymi i wydajniejszymi powierzchniami nadruku. Zastosowaniem tych rozwiązań interesują się przedsiębiorstwa z różnych branż i sektorów gospodarki z całego świata.

Telefon był pierwszy, lecz firma chce, aby materiał mógł być umieszczany na niemal każdej powierzchni, tym samym umożliwiając jej użytkownikom czerpanie energii. – Możliwości jest naprawdę dużo. Od elektroniki użytkowej, poprzez budownictwo, po przemysł zbrojeniowy. Trudno mówić tu o jednym produkcie – mówi Olga Malinkiewicz w wywiadzie dla Ekologia.pl.

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ